26 sierpnia 2012

Podsumowanie 2 kolejki Premiership



W II kolejce spotkań Premier League jak zawsze miało odbyć się 10 spotkań, jednak odbyło się 9 meczów, ponieważ starcie pomiędzy Sunderlandem a Reading zostało przełożone na inny dzień z niewiadomo jakich przyczyn. Będę podsumowywał mecze od pierwszego do ostatniego.

Pierwszym spotkaniem II kolejki był mecz Swansea - West Ham United na Liberty Stadium. Od początku spotkania Swansea nacierała na bramkę, jednak obrońcy West Ham i bramkarz Jaaskelainen bronili się dzielnie do 20 minuty, gdyż bramkę z rzutu rożnego strzelił obrońca Swansea Angel Rangel. Swansea nadal cisnęło West Ham i po 9 minutach od bramki Rangela było już 2:0, gdyż ładnym strzałem popisał się Michu, który w tym sezonie jest w formie, bo to była jego 3 bramka w 2 meczu (2 bramki strzelił na inagurację w meczu z Queens Park Rangers). Po stracie 2 bramki West Ham atakowało na bramkę Swansea strzeżoną przez Vorma, lecz jednak wynik się nie zmienił i po 45 minutach na Liberty Stadium w Walii na tablicy wyników widniał wynik 2:0 dla gospodarzy. W II połowie widzieliśmy tylko faule i żółte kartki dla piłkarzy zamiast prawdziwej gry. W 64 minucie Danny Graham pewnym strzałem dobił West Ham i ustalił wynik na 3:0. Pięć minut później West Ham mogło zmniejszyć rozmiary porażki, ale w sytuacji sam na sam Ricardo Vaz Te nie trafił w bramkę. Swansea kontrolowało później przebieg ostatnich minut spotkania i 3 punkty zostały w Walii.

Kolejnym spotkaniem była potyczka pomiędzy Aston Villą a Evertonem, który sprawił dużą niespodziankę pokonując w 1 kolejce Manchester United 1:0. Spotkanie idealnie zaczęło się dla gości, bo Steven Pienaar pewnym strzałem w 3 minucie otworzył wynik tego spotkania. Everton atakował bramkę Shay'a Givena, jednak brakowało im skuteczności. W 31 minucie Marouane Fellaini strzelca bramki w meczu z Manchesterm United podwyższył rezultat na 2:0 strzałem głową, a dośrodkował mu Phil Jagielka. Po tej bramce gra się uspokoiła, jednak w 44 minucie Nikica Jelavic powiększył prowadzenie i było po 45 minutach gry 3:0 dla gości. Po przerwie mecz się uspokoił i Everton kontrolował przebieg meczu. W 75 minucie Karim El Ahmadi zmniejszył rozmiary porażki strzelając honorowego gola, później nic ciekawego się nie działo i Everton zabrał do domu 3 punkty.

Następnym meczem było starcie pomiędzy Manchesterem United a Fulham. Na trybunach siedział zdobywca 6 złotych medali olimpijskich w Pekinie i Londynie w lekkiejatletyce - Usain Bolt! Dostał nawet specjalną koszulkę od Manchesteru United z jego czasem z Londynu w finale 100 metrów panów - 9,63. Fulham zaczęło to spotkanie lepiej, czego dowodem jest bramka w 3 minucie strzelona przez Damiena Duffa. Manchester United wkurzone stratą bramki szybko odrobiła stratę i w 10 minucie 1 bramkę w barwach Czerwonych Diabłów strzelił Robin Van Persie. Później oba zespoły atakowały, ale żadna z ekip nie strzeliła bramki. W 35 minucie Shinji Kagawa strzelił bramkę dobijając strzał Toma Clerverley'a. 7 minut później z rzutu rożnego Rafael strzeli gola głową, a dośrodkowywał Ashley Young. Po 45 minutach był wynik 3:1 dla Manchesteru United. Po przerwie gra się uspokoiła, ale w 64 minucie gola samobójczego strzelił Nemanja Vidic i przez tego gola kibice Czerwonych Diabłów mieli emocje do ostatniego gwizdka. W doliczonym czasie II połowy Wayne Rooney po starciu z Rodallegą odniósł kontuzję uda i będzie musiał pauzować przez miesiąc. Manchester United wygrał 3:2 i 3 punkty zostały w Manchesterze.

Następne spotkanie to był mecz Norwich - QPR. Goście tydzień temu doznali upokarzającej porażki 0:5 z Swansea na Loftus Road. Norwich bardzo atakowało Londyńczyków, czego dowodem była bramka Simeona Jacksona w 11 minucie. Goście po stracie bramki bardzo chcieli wyrównać, bo druga porażka z rzędu mogłaby popsuć morale zespołu i posada Marka Hughesa byłaby już niepewna. Bobby Zamora pewnym strzałem w 19 minucie pokonał Johna Ruddego. Po tej bramce gra się uspokoiła. W 42 minucie Robert Snodgrass miał nie 100 a 200 % szansę na gola, ale jakoś spudłował. Później nic się ciekawego nie działo i po 45 minutach było 1:1. W II połowie było nudno jak przy oglądaniu baletu mongolskiego. Najciekawszymi momentami w II części spotkania był debiut w barwach Queens Park Rangers Jose Bosingwy i żółta kartka dla Antona Ferdinanda z QPR. Po bardzo nudnej II połowie mecz się zakończył podziałem punktów i jeden punkt został w Norwich i jeden punkt pojechał do Londynu.

Teraz bym podsumował mecz Sunderland - Reading, ale ten mecz został przełożony, więc teraz podsumowany będzie mecz Tottenham - West Bromwich Albion. W I połowie Tottenham dominował, aczkolwiek bramek nie było. Pudłowali tacy gracze jak: Jermain Defoe, Aaron Lennon, Rafael van Den Vaart i Gareth Bale! West Bromwich wogóle nie atakowało i po 45 minutach nudnej gry jak balet mongolski był wynik 0:0. Po zmianie stron nadal Tottenham atakował i nie dawało to żadnych bramek. Nowością były kontry West Bromwich Albion, lecz też nie padały po nich bramki. Przełom nadszedł dopiero w 74 minucie. Rzut wolny wykorzystał Benoit Assou-Ekotto i po tej widowiskowej bramce Tottenham prowadził 1:0. Po tej bramce były próby dobicia West Brom, ale też się nie udawało zdobyć bramki. Tottenham był już pewny 3 punktów, ale w 92 minucie James Morrison uratował gościom remis strzelając bramkę na 1:1. Po bramce nic już szczególnego się nie działo i mecz się zakończył, a zatem oba zespoły się podzieliły punktami. Jeden punkt został w Londynie, a West Brom zabrał punkt do Birmingham.

Ostatnim sobotnim meczem Premier League był dosyć ciekawy mecz Chelsea Londyn - Newcastle United. Chelsea zdominowała przeciwników, ale brakowało The Blues skuteczności. W 23 minucie Eden Hazard wykorzystał rzut karny i było 1:0 na Stanford Bridge. Po bramce Chelsea nadal cisnęła Newcastle, ale bramki nie zdobyli. W doliczonym czasie I połowy Fernando Torres po pięknym podaniu Edena Hazarda strzelił gola na 2:0. Po tej bramce nic się nie działo i na stadionie Chelsea na przerwę piłkarze The Blues schodzili z prowadzeniem 2:0. Po przerwie Newcastle atakowało bramkę strzeżoną przez Petra Cecha, jednak podstawowy bramkarz reprezentacji Czech bronił pewnie. Piłkarze Chelsea kontrolowali przebieg meczu i mecz zakończył się wynikiem 2:0, a zatem 3 punkty zostały w Londynie, a piłkarze Newcastle wracają do domu z niczym.

W niedzielę były dwa spotkania. Najpierw zaczniemy od meczu Stoke - Arsenal. Kanonierzy po sensacyjnym remisie z West Ham United chcieli się zrewanżować za te niepowodzenie. W meczowej osiemnastce nie było ani Wojtka Szczęsnego, ani Łukasza Fabiańskiego, gdyż obaj mają kontuzje (Szczęsny ma złamane żebro, a Fabiański ma kontuzje pleców). Arsenal atakował bramkę strzeżoną przez Adama Begovicia, jednak bramkarz Stoke bardzo ładnie bronił. Po 45 minutach gry nudnej jak ogladanie porno z Kingiem i Prezesem na Britannia Stadium widniał wynik 0:0. W II połowie nadal były nudy jak słuchanie disco polo. Arsenal atakował bramkę Begovicia, ale brakowało skuteczności i dlatego ten mecz zakończył się podziałem punktów. Jest to 2 remis Arsenalu z rzędu i ich pozycja w Premier League robi sie nieciekawa.

Ostatnim meczem 2 kolejki Premier League był hit kolejki - Liverpool - Manchester City. Liverpool po sensacyjnej porażce 0:3 z West Bromwich Albion chciał pokazać się z lepszej strony niż tydzień temu. Oba zespoły atakowały, najbliżej szczęścia był Carlos Tevez, bo w 15 minucie strzelił piłkę w słupek. W 34 minucie Steven Gerrard z rzutu rożnego pięknie dośrodkował i Martin Skrtel strzelił głową bramkę na 1:0. Więcej goli nie widzieliśy w I połowie i na Anfield Road po 45 minutach gry widniał wynik 1:0 dla gospodarzy. Po ropoczęciu się II połowy Liverpool nacierał Manchester City, ale bramek nie było. W 63 minucie Manchester City rozpoczęło kontratak, który Yaya Toure zakończył bramką. Gospodarze poirytowani stratą bramki 3 minuty po jej stracie wyszli ponownie na prowadzeni, bramke strzelił Luiz Suarez. Później gra się troszkę uspokoiła. W 80 minucie remis dla The Citznens uratował Carlos Tevez strzałem z około 6 metrów. Później oba zespoły miały szanse, żeby wygrać ten hitowy mecz. Najbliżej bramki był Andy Carroll, ale jego mocny strzał w prawy górny róg obronił Joe Hart. Spotkanie te zakończyło się remisem 2:2 i oba zespoły podzieliły się punktami.

I tak działo się w tej kolejce. Były mecze nudne jak piosenki Feela i były takie mecze, że się oglądało z przyjemnością. Miłego czytania!

0 komentarze: